Slowa sa najpotezniejsza bronia, jaka ludzkosc sie posluguje.
Kategorie: Wszystkie | Mysli... | Nasza Klasa | Zycie....
RSS
czwartek, 29 stycznia 2015
zima na wsi:)

lekki mrozik, sniezek pruszy, szczypie w uszy :) Ptaszkom sypnelam jedzonka:) Zimowy dzien na wsi uwazam za rozpoczety:)

środa, 28 stycznia 2015
czas leci...

Moja mala przyjaciolka Nina urosla. W marcu bedzie miala 5 lat.... alez tez czas leci

środa, 21 stycznia 2015
Babciom i Dziadkom :)

 

KIEDY BABCIA BYŁA MAŁA

1. Kidy babcia była mała to sukienkę i fartuszek krótki miała.
Małe nóżki, chude rączki i lubiła jeść cukierki oraz pączki.

Ref. I co, i co, że babcia nam urosła,
że lat ma trochę więcej niż ja i brat i siostra.
I co, i co, to ważne że mam babcię,
że bardzo kocham ją i śpiewać lubię z nią.

2. A gdy dziadek był malutki, to nie nosił adidasów tylko butki.
Nie miał wąsów ani brody, no i nie chciał jeść marchewki tylko lody!

Ref. I co, i co, że dziadek urósł trochę,
że lat ma trochę więcej niż dwa plus trzy plus osiem.
I co, i co, to ważne że mam dziadka,
że bardzo kocham go i lat mu życzę sto!

3. Dawno temu babcia z dziadkiem w piaskownicy się kłócili o łopatkę.
Dziś na spacer idą sobie, a gdy wrócą ja im kawę dobrą zrobię.

Ref. I co, i co, że trochę nam urośli,
że nie są dzieciakami, że ważni z nich dorośli.
I co, i co, to ważne że są z nami,

niech żyją długi czas i zawsze kochają nas

 

Nina urosla, w marcu bedzie miala 5 lat !!! Czas leci, a ciocia Mania dalej sie nia opiekuje :) i obie zycza wszystkim Babciom i Dziadkom duuuuzzzzzooooo zdrowka:)

piątek, 09 stycznia 2015
zima na wsi

No wreszcie sypnelo troche sniegiem, bo sam mrozik to mi nie wystarcza. Uwielbiam zime :)

wtorek, 06 stycznia 2015
moj pies:)

kupilismy ja razem z domem :)

Po przerwie ....

Jestem, zyje...

Ostatni moj wpis 2 lata temu 19 grudnia 2012 i konczyl sie slowami "jest dobrze", bo tak faktycznie bylo..... do Sylwestra. Zamiast o polnocy pic szampana siedzialam w szpitalu przy moim mezu. Mial zawal i to rozlegly. Przylecielismy do Polski, bez zadnych dokumentow dotyczacych naszego zdrowia, bo kto przypuszczal, ze tak szybko beda one potrzebne,  co stanowilo dosc powazny problem + brak ubezpieczenia zusowskiego dla J. Lekarze z Centrum Kardiologii w CK zajeli sie J. wspaniale, nie moge powiedziec ani jednego zlego slowa na lekarzy. Bylo ciezko i trudno, ale sie udalo. Wstawili by-passy i pojechal J do Buska - Zdroju "dochodzic" do siebie. Do domu wrocil na Swieta Wielkanocne, odnowiony, nie w pelni sil, ale pelny nadziei na lepsze czasy. Ja tez :)

Czas byl ciezki dla mnie - zalatwianie dokumentow "dopiecia" J do mojego ubezpieczenia w ZUS, urzad celny, bo w tym czasie przyszlo "mienie przesiedlencze" adresowane na J wiec notariusz pojechal do szpitala, by J mogl podpisac dla mnie upowaznienie; dowod osobisty dla J - pracownik dowiozl dowod osobisty dla szpitala!!!!! Zaznaczam niczego nie zalatwialam po tzw. znajomosci, bo takowych nie mam. Wszystko bylo robione z serca i zrozumienia dla naszej sytuacji, co nie omieszkalam przekazywac wszystkim ktorzy zostali w Au. Pani z urzedu celnego w warszawie byla tak dobra, ze z paczkami wyslala dwoch panow, ktorzy pomogli mi to wszystko wyladowac z samochodu. W czasie, kiedy J mial operacje ja walczylam z naszym dobytkiem.

Wielki szacun dla wszystkich, ktorzy mi wtedy pomogli, tak z serca, ze zrozumieniem, podejsciem jak czlowiek do czlowieka.

Wielki szacun !!!!!

Zrezygnwalismy z poszukiwan domu gdzies w gorach. Zostalismy w CK, bo tutaj jest cala dokumentacja  zdrowia J itd, cala moja rodzina. W drugiej polowie roku znalezlismy dom w pieknej gminie na trasie CK - Chmielnik. Jest cudnie.

cdn wkrotce....

środa, 19 grudnia 2012
W domu:)

Nie ma to jak w domu. Podroz byla dluga i meczaca, a pomysl nocowania w Pradze genialny, bo padalismy na twarz. Ale to minelo.

Wszyscy znajomi - Ci z Au  i my tez zastanawialismy sie jakie bedzie mieszkanie, ktore wynajelismy w CK przez internet. Okazlo sie, ze jest piekne, niezbyt droga cene Pan wystawil za miesiac, osiedle ladne, blisko mojej Mamy. Tam przeciez "ida" wszystkie paczki z dobytkiem.

Ja oczywiscie zachwycona, jak zwykle ale co najwazniejsze moj maz tez!!!

Zdarzyl juz zalatwic kilka spraw urzedowych, bez nerwow, spokojnie. Jedzonko wspaniale.

Teraz czas na przygotowanie prawdziwych Swiat Bozego Narodzenia.

J. wciaz buszuje po internecie i szuka miejsca, gdzie sie osiedlimy na stale, bo mieszkanie mamy wynajete na 6 miesiecy z mozliwoscia przedluzenia umowy.

W wolnych chwilach studiujemy znaki drogowe, zeby zdac egzamin na prawo jazdy, bo Australia nie ma umowy z Europa na tylko wymiane dokumentow. Pewnie dlatego, ze w Au jest ruch lewostronny. Nasze miedzynarodowe wazne sa tylko rok. Niby dlugo, ale oznakowanie drog jest inne, zupelnie inne.

Jest dobrze !!!

niedziela, 18 listopada 2012
Sad time....

mimo wszystko smutno mi....

Bylam pozegnac sie z sasiadka i Jej dziecmi, zdjecia mam na pamiatke, a mala Desi wie, ze jade na urlop i wroce...

Jutro opuszczamy dom, wszystko spakowane...

Czas na podsumowanie....

Duzo sie nauczylam, bardzo duzo, zwlaszcza, ze mloda nie bylam, jak tu przyjechalam...

1. jezyka, bo przeciez nie mowilam ani slowa po angielsku; nie jest on doskonaly - ten jezyk - ale nie gine w tlumie;

2. zrobilam prawo jazdy, bo przeciez go nie mialam;

3. kupilam pierwszy wlasny samochod, bo nigdy wczesniej nie mialam;

4. ciezko pracowalam, tak ciezko, ze do dzisiaj mam problemy z prawa reka;

5. poznalam wielu wspanialych i ....okrutnych ludzi a przez to jestem silniejsza, bardziej doswiadczona. Czy madrzejsza? Nie wiem....

6. bylo duzo lez, bardzo duzo, ale byla tez radosc....

 

Wracam do domu, tam gdzie moje miejsce, gdzie drzewa sa zielone, nie szaro - zielone...

Wracam do bliskich mi osob i ....

nie czesto sie modle, ale prosze Boga o bezpieczna podroz do DOMU, bo lecimy w strone gdzie strzelaja rakiety.... prosze Boga aby wszystko sie ulozylo....

Do zobaczenia !!!!

czwartek, 15 listopada 2012
Sold....

Dom sprzedany. Wszystkie kontrole i na robaki i budowlana przeszly spokojnie, bez usterek. Potem pakowanie. Najpierw mielismy zabrac to co niezbedne a w rezultacie pakowalismy wszystko, co podeszlo pod reke, bo pani, ktora odbierala od nas paczki obiecywala, ze opusci na cenie za 1 kg czyli nie 5$ a 4,50 za 1 kg. Skalkulowalismy, ze przy tej cenie jest OK. Niestety pani odbirajac paczki rozmyslila sie z cena, bo uznala, ze nie wyjdzie na swoje. Rece mi opadly, ale czegoz mozna sie spodziewac od polaka na emigracji, ktory ma jakis tam biznessssssss......

Mam nadzieje, ze paczki pojda w terminie, ktory nam podala tzn. pod koniec listopada. Droga morska oczywiscie i powinny byc pod koniec lutego....OBY!!!

Any way ....

19/11/ 2012 oddajemy klucze a 26/11/2012 wylatujemy z Sydney !!!! Nocujemy w Pradze, bo takie polaczenie.

Bedzie dobrze....??????

sobota, 13 października 2012
Krok do przodu...

Wczoraj minal tydzien, jak agent wystawil tablice, ze dom do sprzedazy - to byl piatek 6/10/2012, a w sobote byla "inwazja" na dom. Ogladaczy mielismy srednio co godzine od wczesnego rana, do poznego wieczora. Dom kupili...Czesi, sasiedzi zza miedzy:) Sympatyczni ludzie. W niedziele ( tutaj w niedziele tez sie pracuje!!!) J. podpisal wstepna umowe w agencji. Teraz 14 dni mamy my i oni (kupujacy) na ewentualna zmiane zdania, na zrobienie kontroli tj. pest control - czy nie ma ternitow i innych tego typu zwierzatek; inspekcja budowlana, czy sciany, dach itp.itd sa w stanie dobrym, czy trzeba zrobic jakies poprawki, a to lezy w naszym zakresie obowiazkow.  Wczoraj byla wlasnie taka kontrola, ponad 3 h. Sprawdzali, pukali w sciany. Specjalnym aparatem na podczerwien szukali termintow. Nie ma jest OK. Wczoraj poszly tez pierwsze paczki do Polski do mojej Mamy, bo ma duzy garaz i moga tam spokojnie przeczekac, az cos znajdziemy, czyli miejsce w ktorym bedzie mozna je rozpakowac. Pierwsze paczki tzn. ksiazki, albumy i rzeczy bez ktorych mozemy sie obejsc na "wszelki sluczaj". Paczki do Polski dotra dopiero pod koniec stycznia, pocztek lutego, "ida" droga morska, bo lotnicza znaczy ruina finansowa.

Do 22/10/2012 wszystko moze sie zdarzyc, wiec sie nie rozpedzamy.

Jeszcze 1 tydzien czekania i wszystko bedzie na 100% jasne, tydzien czekania i ukladania w glowie co i jak potem.

Pogoda straszna - snieg z deszczem, albo grad i tak na przemian. W niektorych dzielniach i miasteczkach blizej gor spadlo sporo sniegu. Lato tuz, tuz a Aussie ciesza sie ze widza pierwszy raz snieg. A ja? ja przemarzam. Takiej zimnicy jak jest w ostatnich dnia ja nie pamietam odkad mieszkam w Au:)

 

sobota, 06 października 2012
Takie sobie...

Minal kolejny tydzien nerwow, bo kazda wizyta "ogladaczy" jest dla mnie stresem.

Wstaje wczesnie rano ukladam wszystko w domu jak nalezy i czekam na umowionych ogladaczy. Zawsze przychodza z agentem. Ogladaja, komentuja...

dzisiaj poklocilismy sie troche, bo moj maz pali papierosy i tradycyjnie rano tuz przed wizyta "ogladaczy" poszedl do kibelka i wypalil papieroska - standard, ale w tej  sytuacji moglby sobie darowac. Smierdzialo jak cholera i ogladacz sie wycofal. Nie wiem czy mial zamiar kupic dom, czy nie ale smierdzialo mu i koniec.Potem pojechal do sklepu ( moj maz) , nie wzial telefonu, dzwonia za nim, a on ma to w d....e.

Nie wiem czy chce sprzedac ten dom, czy zmienil decyzje i zapomnial mi o tym powiedziec? Nie wiem. Jestem tak nerwowa, ze chyba to co pisze nie trzyma sie kupy. Zadnej kupy.

Zagladaja do szaf, szafek. Masakra. Czekam kiedy zaczna zagladac do lodowki, wtedy zwali mnie z nog.

Ja tez jestem okropna, bo zwracam uwage na zachowanie "ogladaczy", np. czy wycieraja buty w wycieraczke przed wejsciem do domu z ogrodu. Dzisiaj pada deszcz, wiec jest mokro. Roznie to jest. Tutaj nie ma zwyczaju zdejmowania butow, wiec generalnie "wala" z tym blotem na moje swiezo wyczyszczone podlogi.

Boze niech sie to juz skonczy, albo w " te albo w tamte strone".

środa, 26 września 2012
Stresssss

Wczoraj byla pierwsza wizyta "ogladaczy". Wygladalo to mniej wiecej tak:

Pan agent zadzwonil, ze o godzinie tej i tej przyjedzie z "ogladaczami". Przyjechali.

Chyba malzenstwo, bo z dwojka dzieci. Pan agent oprowadzal po domu, opowiadal, a

ja w tym czasie, a raczej moim obowiazkiem w tym czasie jest zajac sie czyms innym.

Zajelam sie wiec podlewaniem ogrodu. Co mowili, jakie wrazenia odniesli? Nie wiem

ani ja ani moj maz. O tym sie nie mowi. Jak znajdzie sie "ogladacz", ktory sie zdecyduje

na kupno domu wtedy powiedza. Jest inaczej niz w Polsce.

Dla mnie to bylo stresujace, nie wiedzialam jak sie zachowac. Czulam sie jak eksponat

w muzeum:)

Ciagle rozmawiamy czy to sluszna decyzja czy nie? Czy damy rade, czy nie?

Gdzie bedziemy mieszkac? Ogladamy oferty na polskich stronach...

Niby staramy sie spokojnie do tego podejsc, ale to takie trudne, bo jak to

mowia "starych drzew sie nie przesadza"....

sie kreci...

Zdecydowalam, ze moj blog bedzie dla mnie i malej grupki osob, ktore znam z ekranu,

albo z rozmow telefonicznych, kilka lat temu:)

Jakos nigdy nie pisalam publicznie o moich problemach, jak byly, ja

"milklam". Tak tez jest w moim zyciu, jesli cos dzieje niedobrego, ja sie zacinam...


Dom wystawiony do sprzedazy, umowa z prawnikiem podpisana, teraz tylko czekac, jak

pojawia sie "ogladacze". Mam nadzieje, ze bedzie to w miare szybko, chociaz nie do konca

jestem tego pewna, bo domy tutaj nie sprzedaja sie juz jak swieze buleczki, nawet w dzielniacach

takich jak nasza, czyli jeszcze "bialych".

Mamy juz ewentuanych chetnych, ktorzy zabiora meble i rzeczy, ktorych my nie zabieramy,

czyli tych "duzych".

Przeciez w Polsce jest wszystkiego od cholery i ciut, ciut zeby tylko miec kase...

Paczki z ksiazkami - oj jest tego troche - garnkami, do ktorych sie przywiozalam, z racji chociazby tego

ze przed ostatnie 2 lata bylam nikim innym jak "garkotlukiem". Nie pracowalam, wiec przywiazalam

sie do garow:) Ciuchy oczywiscie tez, ale po grubej selekcji...

Paczki pojda do mojej Mamy, ma duzy garaz, wiec nie bedzie problemow....poki co, bo tego

nikt nie jest w stanie przewidziec. Zawsze powtarzam, ze czlowiek moze byc pewien tylko

jednego ...swojej daty urodzenia, pod warunkiem, ze nikt sie w tej dacie nie rabnal....

Niby wszystko trzyma sie kupy, ale nie tak do konca, bo to takie planowanie, przygotowywanie

sie do wielkiej akcji. Kiedy ta akcja bedzie ? Tego nie wie nikt. Poki co sie kreci w sferze

planow...








niedziela, 16 września 2012
Koniec cytatu...

Nie mam pojecia od czego zaczac...

Wrocilam do australijskiego domu chyba 1 lipca, juz nawet nie pamietam, ale pewnie tak, bo wylecialam z Polski 28 czerwca wieczorem. Ale jakie to ma znaczenie? Zadne. O czym innym chce pisac, ale w glowie mam jedna wielka pustke, albo jeden wielki balagan, juz sama nie wiem. Ok. na temat. 3,5 miesiaca walkowalismy temat...powrotu do Polski. J czyli moj maz pracuje do 1/11/2012 potem odpoczynek, wypracowal swoje. I zaczelo sie co my tu bedziemy robic? Jestesmy tylko we dwojke, wszyscy sa w Polsce. Nie daj Panie Boze, jak ktores z nas "zejdzie" z tego swiata to, to drugie zginie jak Andzia w parku. Te wszystkie swieta tutaj zwlaszcza Boze Narodzenie dla nas dwojki to czas smutny, czas wspomnien co nasze Mamy przygotowywaly na swieta. Siedzimy jak te dwa dupki nad rzeczka... Dla mnie powrot do Polski to nic innego jak spelnienie marzen, ale moje marzenia to jedno, a to co czuje J czyli moj maz to drugie i w tym wypadku jest dla mnie wazniejsze. 10 lat mi wystarczy. J czyli moj maz mieszka tutaj 27 lat, to dlugo, biorac pod uwage, ze przez ten okres byl w Polsce tylko jeden raz !!! Polske zna z opowiadan i nie koniecznie tych najlepszych i z dziennikow polsatowskich, ktore tutaj nadaja kazdego dnia o godzinie 4 pm i to w dodatku w telegraficznym skrocie. Oczywiscie same tragedie sa podawane jako "top news". Ale...ogladamy tez dzienniki te rodzime i zwykle nic dobrego nie mowia. Czasy tutaj sa coraz  "ciekawsze". Prawda jest taka, ze w Polsce nie mowi sie o tym, ze tutaj jest drogo ( zaden Polak sie do tego nie przyzna), ze sa strajki, mordestwa, a ostatnio masakaryczne protesty w Sydney arabskiej spolecznosci w zwiazku z obraza Mahometa. Krotko mowiac tutaj nie mowi sie o Polsce, a w Polsce nie mowi sie o "tutaj". Pozostaja opowiadania. Tak sie zlozylo, ze ja wrocilam a panstwo W polecieli. Ja oczywiscie zachwycona zmianami, bo politycznie bajzel taki sam, oni tylko krytyka i nawet nie bede pisala jakiego rodzaju ta krytyka. Skonczylo sie na tym, ze wysluchalam tego co mowia i stwierdzilam, ze jesli nie ma sie mozliwosci powrotu to sie nie wraca i koniec. My chcemy wrocic. Dom sprzedamy i za te pieniadze kupimy cos w Polsce. Sytuacje mamy komfortowa, bo nie ma kredytu. "W" maja inna sytuacje tzn. mniej komfortowa ujmujac rzecz delikatnie. Pracy szukac nie bedziemy, bo jestesmy starzy, a dla starych ani tu ani tam pracy nie ma. Druga komfortowa sytuacja jeszcze sie lapiemy na tutejsze "age pension" dla 65 latow, nastepni po nas juz 67 ( strajkow nie bylo w zwiazku z tym, rozeszlo sie cicho i po kosciach).

W sobote byl agent od nieruchomosci, wycenil dom, dzisiaj poniedzialek maja przyjechac zrobic zdjecia, wystawic tablice "for sale".

Zwykle wstajemy o 4:30 am bo J jedzie do pracy a ja wstaje bo...jestem wyspana. Dzisiaj przed wyjazdem stwierdzil: "nie martw sie kochanie, trzeba to wszystko tylko przetrwac i wierzyc, ze bedzie lepiej. W Europie jest wszedzie blisko. Po listopadzie nie bedziemy mieli szans na podroze do Polski i sytuacja nie bedzie juz tak komfortowa" - koniec cytatu....

środa, 08 sierpnia 2012
Co sie dzieje....

na tym swiecie?

Okradli mojego Syna. Rano poszedl do pracy, jak wrocil do domu drzwi byly otwarte a w domu wszystko wywrocone do gory nogami, nawet garnki z szafki wyrzucili.

Ukradli wszystkie cenne rzeczy jakie mial w domu.

W bialy dzien, w bloku strzezonym, w centrum miasta. Policja oczywiscie byla, potem specgrupa i zadnych sladow. Fachowcy, jasna cholera fachowcy byli, tacy co to zadna praca sie hanbia!!!!

Jestesmy zdruzgotani.

poniedziałek, 06 sierpnia 2012
olimpiada

trzymam za Polakami !!!!



Mam nadzieje, ze nasz szanowna telewizja pokaze caly mecz, a nie beda gadac o pierdolach:)

 

 

 

wtorek, 24 lipca 2012
Papugi:)

bez nich nie ma zycia w Au:) Dzisiaj mialam okazje zobaczyc jak papuga zjada sasiadowi pomaranczke:)

Najpierw robilam zdjecie z daleka...tzn z bezpiecznej odleglosci, ze wzgledu na jej pazury i dziub:)

potem coraz blizej. Ja sie balam, ale ona nic a nic...

bylam blisko, spojrzala na mnie, odeszla ...

ooopsss chyba jest zla, albo sie boi:)

wyjadla co najlepsze i odleciala....

 

 

poniedziałek, 09 lipca 2012
Magda w Au

bratanica mojego meza. Ja spedzalam tydzien u Jej siostry w Warszawie, a Magda podrozowala po Australii.

Poczytajcie...

 

http://www.bbwschod.blogspot.com.au/2012/05/dni-155-180-australia-6-iv-1-v-2012.html#comment-form

Wrocilam...

Jestem, wrocilam okragly tydzien temu do Au, ale zanim to sie stalo...

tydzien spedzilam w stolicy. Oj pieknieje stolica nasza, pieknieje. Jeszcze troche, cierpliwosci kochani, a ten wielki plac budowy zmieni sie w piekne miasto. Nigdy nie zachwycalam sie Warszawa, bo tam ludzi zbyt szybko zyja, ale tym razem, zachwycilam sie. Oczywiscie widzialam ( z daleka ) Stadion Narodowy, najpierw przy ladowaniu w Warszawie pilot zrobil "kolko", potem przy starcie z Warszawy tez, istne CUDO. Tesciowa Bratanicy mojego meza mieszka vis a vis Muzeum Narodowego, wiec z okien Jej mieszkania tez widzialam "kawalek". Potem bylo Muzeum Powstania Warszawskiego. Dla mnie bardzo wzruszajace. Dobrze, ze powstalo to muzeum. Turysci zagraniczni oczy mieli ogromne... Wbrew temu co mowila do nas Pani Wolontariuszka uwazam, ze muzem historii Zydow tez powinno powstac....

Potem byl Wilanow i wiele pieknych miejsc. Sklepow zadnych!!!!

Polska pieknieje w oczach. Zmiany widac. Drogi nie sa wcale takie tragiczne, natomiast kierowcy jezdza MASAKRA !!! Nie rozumiem dlaczego w tv wciaz sie narzeka na drogi, a o kierowcach niewiele...

Glownie podrozowalam autobusami, widzialam wyczyny polskich "bohaterow" drog - podwojna ciagla, jada dwa autobusy, a pan toyotka wyprzedza. Samobojca !!!

Tyle po krotce o Polsce, reszte mam w sercu:)

Zanim dolecialam na lotnisku mialam problemy z odprawa. Linie ktorymi od lat podrozuje na poczatku czerwca usunely z rozkladu kilka lotow. Oczywiscie powiadomili mnie w odpowiednim czasie, coby nie placic mi odszkodowania z ubezpieczenia i zamiast przez Hongkong mialam wracac przez Singapur. Ok, dlaczego nie. Troche znam to lotnisko, wiem gdzie jest free internet, palarnia :) Kilka dni pozniej biuro turystyczne z Au przyslalo mi email, ze wracam przez Singapur. Ok. wiem o tym. Na lotnisku okazalo sie, ze mam ....3 bilety. Jeden przez Hongkong i 2 przez Singapur. Wszystkie z portem docelowym Sydney. Chwala Bogu, ze zostawili Sydney a nie wyslali mnie np. do Pekinu:) Potem trwalo troche, zanim naprawili blad, w zamian tego dostalam super miejsca w samolocie i gdyby siedzacy obok mnie pan nie chrapal podroz uznalabym za rewelacyjnie udana. A tak przeczytalam kasiazke prawie cala:)

W Au zima:( Czas nie chcial wrocil do normy, wiec tydzien walczylam ze soba.

Pomalenku wracam na normalne tory.

Najpierw musze zajac sie ogrodem, bo wyglada strasznie po 3,5 miesiecznej nieobecnosci swojej panci:)

I tym milym akcentem do nastepnego napisania:)

Pozdrawiam milo i serdecznie:)

 

 

czwartek, 07 czerwca 2012
Euro

Fanka pilki noznej to ja nie jestem, ale patrzac na  ustrojone auta polskimi flagami, dusza sie raduje, oj raduje. Bardzo mi sie to podoba i nie bede mowic, ze nie bede ogladac jak graja NASI.

Trzymam kciuki!!!

czwartek, 31 maja 2012
List od meza

Znalazlam w na jednym z portali "blog czterdziestolatka" - porownuje czasy obecne do tych, ktore minely, chociaz tak nie do konca ale minely...

Oto odpowiedz mojego Slubnego;

" Odwieczny duskurs kazdego pokolenia rodakow. Pamietam mojego ojca, ktory opowiadal jak wspaniale zylo sie w Polsce przed wojna. Klocil sie ten wizerunek z Morcinkowskimi opisami biedaszybow. Coz punkt widzenia czesto zalezy od optyki patrzenia. To stara prawda, widocznie jest to i dzisiaj. Jedno sie wszak nie zmienia, charakter Polakow. I tych rzadzacych i tych rzadzonych. Egoizm, prywata i sobiepanstwo. Zrodlem tego tzw. zlota wolnosc szlachecka. Podczas gdy we Francji i Anglii instytucja Panstwa byla naczelna a szlachcie ucinano lby za samowole i nieposluszenstwo, w Polsce szlachcic byl rowny wojewodzie. Z czasem ten etos przejely inne warstwy spoleczne i dzisiaj Rzeczpospolita jest tylko pospolita.Wydawac by sie moglo, ze zmiana systemu zmieni pewne nawyki. Niestety cwierc wieku mija i poprawy nie widac. Kolesiostwo, prywata jak za najlepszych czasow. Ale to sie zmieni. Przeminac musza dwa pokolenia. To duzo czasu, ale ten czas jest tylko tutaj lekarzem. Chociaz...czy aby te nasze narodowe cechy nie zadomowily sie juz n dobre w genach?

Ale Polska to nie tylko ludzie i ich zalety czy przywary. Polska - to Tatry, Beskidy, Bieszczady, Mazury, to Roztocze i rowninne Podlasie, Mazury .....jednym slowem wszystko to co powinno mnie i Ciebie cieszyc. Cala reszta tj. rzady i urzednikow, polityke i politykow, znerwicowanych i pijanych ....miec w dupie....

Pa kochanie:)

wtorek, 22 maja 2012
Urodziny

moja Mama ma dzisiaj urodziny. 80-te urodziny.

Przyjmowala zyczenia, gratulacje a ja...

Patrzylam na Nia, na Jej zmeczona twarz i podziwilam Jej niesamowita sile.

Ogromne serce mojej Mamy jest dla wszystkich nie tylko

dla dzieci, wnukow, prawnuczek

jest dla wszystkich.

Zawsze elegancka, usmiechnieta, mimo trosk, klopotow

Wspaniala Kobieta.

Kocham Cie Mamo

i dziekuje, ze wychowalas mnie 

najlepiej jak umialas.

Kocham Cie Mamo

środa, 16 maja 2012
Cisza...

Zamilklam chyba na miesiac, co w moim przypadku nie jest niczym nowym.

Czas zapisac to co wazne, ku pamieci, ku wspomnieniom obojetne czy dobre czy zle. Wlasnie tego "zlego" sie uzbieralo, niestety. Najwazniejsze, ze moja radosc, nadzieje ze moj Pierworodny sie ozeni spelzly na niczym. Nic a nic z tego nie rozumiem, bo jeszcze w swieta byly plany i to dalekie, az tu nagle dowiaduje sie, ze to koniec ! Moja przyszla Synowa okazalo sie, ma kogos innego, bardziej majetnego. Syn pracuje, zarabia, ale sa ludzie, ktorzy chca wiecej i trudno im sie dziwic. Siedze wiec w BB i wspieram Go na tyle na ile to mozliwe i chwala Najwyzszemu, ze stalo sie to teraz kiedy jestem tutaj, bo w takim stanie nie widzialam Go nigdy przedtem. Trudny temat, bardzo trudny, ale co zrobic "zycie to nie je bajka, to bitwa o chleb".

Czytam ksiazke Urszuli Dudziak " Wyspiewam Wam wszystko"....

sobota, 14 kwietnia 2012
Pokolenie...

Kiedy wyjezdzalam z Polski pod koniec lutego 2010 moja "podopieczna" miala 11 miesiecy.

25 marca 2012 skonczyla 2 latka. Rosnie pokolenie naszej rodziny, oj rosnie. Majka w czerwcu bedzie miala 3 latka i od wrzesnia idzie do przedszkola.

to jest Nina - "moja podopieczna"

Majka i Nina i ulubione krakresiki zwierzaczki na talerzu.

 

W ogrodzie mojej Mamy zakwitly krokusy, ale o tym nastepnym razem.

poniedziałek, 09 kwietnia 2012
Wspomnien czar...

Swieta spedzilam z Synem i...przyszla Synowa (hurrraaaa, cos sie zaczyna dziac w tym temacie)

Pierwszy dzien Swiat sypnelo sniegiem i byl mroz, wiec byl "domowy dzien".

Poniedzialek czyli dzisiaj obudzilo nas slonko, wiec sniadanko i heja na spacerek. Bylo cudnie, wzruszajaco i kilka zdjec 

Pieknie odnowione stare kamienice 

ta biala kamienica ma date 1812 rok

Potem wizyta w starym stylu urzadzonej knajpce, ktora sie nazywa "Masakra" i pyszna kawa !!!

Cudne jest Bielsko - Biala, oj cudne:)

O wspomnieniach nie mowie...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki: